Pozostaje mi tylko życzyć każdemu tego, co najlepsze:
- Kobietom, aby wszystko, co zjedzą, poszło im gdziekolwiek, tylko nie w cycki
- Ludziom z natury aspołecznym życzę konieczności obcowania z dawno niewidzianą rodziną i konieczności ciągłego sprawiania wrażenia czerpania z tego przyjemności. Chcę, abyście przeklinali te dni w swoich myślach i po świętach byli bardziej zmęczeni życiem, niż przed nimi.
- Osobom religijnym, a zwłaszcza katolikom, życzę jak najczęstszych szyderstw i oskarżeń o podtrzymyanie zabobonów. Chcę, abyście w okresie świąt byli szczególnie świadomi tego, że wpływ waszej religii na życie ludzi nieubłaganie słabnie z każdym kolejnym dniem. Z każdą minutą. Z każdym przeczytanym na tym blogu słowem. Teraz. Cały czas.
- Wojującym ateistom życzę wewnętrznego cierpienia, gdy kolejny raz zmuszą się do konformizmu i ulegną społecznej presji uczestnictwa w obrzędach religijnych. Szczerze liczę na to, że będziecie czuć się źle.
- Osobom samotnym życzę, aby bombardujące ich z każdej strony komunikaty o rodzinnych i pełnych ciepła świętach podniosły ich zwyczajne cierpienie do nieznośnego poziomu. Niech wasza samotność będzie niczym otwarta rana, którą ktoś właśnie posypał solą. Macie cierpieć katusze i mysleć o odebraniu sobie życia.
Niech gwiazdor albo Dziadek Mróz przyniosą wam wszystkim coś pięknego i wartościowego. Na przykład zagładę.
P.S. To pierwsza notka z tagiem "pseudofilozofia" - dlaczego taki? Wychodzę z prostego założenia, że prawdziwych filozofów dawno już nie ma, a w dobie post(czy właściwie post-post)modernizmu nie jesteśmy zdolni do uprawiania autentycznej filozofii
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz