poniedziałek, 13 stycznia 2014

I myk w nowy rok!

Przez chwilę chciałem nawet nabazgrać coś w rodzaju muzycznego podsumowania, ale potem doszedłem do wniosku, że to zbyt mejnstrimowe, a nie osiągnąlem jeszcze takiego poziomu opiniotwórczości, aby tego typu zestawienia z mojej strony miały jakąkolwiek wartość.

Wszystko jednak przede mną, nadejdzie jeszcze czas, gdy zostanę opiniotwórczym bloggerem pełną (trollową) gębą. Gdy uznam, że jakaś muzyka jest gówniana, będziecie czuć smród szamba, gdy przystawicie nos do głośników, a na swoich uszach odkryjecie zabrudzenia po kale, gdy zdejmiecie słuchawki. Bo tak, po prostu, bez względu na to, co sami uważacie.

A co będzie dziś...? Nic wielkiego, tylko wypowiem na głos pewne marzenie. Chciałbym kiedyś zorganizować wielką akcję, której celem będzie renowacja obozów koncentracyjnych, a także otwarcie nowych w innych miejscach Polski, bowiem z każdym dniem odczuwam coraz większą konieczność rozpoczęcia utylizacji wszelkiej maści podludzi, jacy otaczają nas ze wszystkich stron. I nie naszło mnie to tylko dlatego, że ostatnio podróżowałem PKP przez praktycznie całą Polskę i ze wszystkich stron mijały mnie stada oserduszkowanych kretynów i sępów z puszkami, choć z pewnością ich nachalna obecność przyczyniła się do pewnego nasilenia tych myśli. I kac, tak. Kac jest okropny, ale jak wyżyć w tym świecie na trzeźwo? Jest on wszak nie do przyjęcia, jak mawiał klasyk.

Nie zamierzam przy tym popełniać błędów poprzednich ludobójców: w dzisiejszym świecie nie można nikogo dyskryminować, zatem nie będę stosować kryterium etnicznego ani rasowego, kryterium oparte na IQ i poziomie oczytania wydaje mi się czymś znacznie lepszym.

Są takie problemy, które rozwiązać można tylko ostatecznie.